Wrocławskie pustkowie
2011-10-21 at 03:53 am piotrek1982Ależ się we Wrocławiu narobiło. Co po niektórzy bardziej wiekowi fani pewnie wspominają koniec lat 80.-tych, będących dla dolnośląskiego sportu niesłychanie urodzajne. Stolica Dolnego Śląska, miała wówczas nie tylko swoich przedstawicieli w ekstraklasach najbardziej popularnych konkurencji sportowych, ale również z łatwością można powiedzieć, że w każdej z nich wiodła prym. Zdarzył się przecież nawet taki sezon, kiedy najbardziej popularny wrocławski klub sportowy Śląsk wywalczał majstra w kilku konkurencjach naraz – w 1976 roku był najlepszy w baskecie, szczypiorniaku oraz piłce kopanej, zajmował bardzo dobre lokaty w ciężarach, judo, pływaniu czy boksie. Udane lata jednak dobiegły końca, a kto wie czy jeszcze kiedyś nadejdą. W jaki sposób sytuacja we wrocławskim sporcie ma się teraz, większość pewnie zdaje sobie sprawę. Basket, jako sport niszowy, zgromadził w ekstraklasie kluby z małych i średnich ośrodków, dla Śląska zabrakło w niej miejsca. Oczywiście dlatego, iż dwa lata temu został rozwiązany i od tamtej pory nikt nie chce (bądź nie ma pojęcia w jaki sposób) go przywrócić do żywych. Tak samo jak z koszykarskim Śląskiem sytuacja się ma z tym, który jest kilkunastokrotnym mistrzem kraju w piłce ręcznej. Piłkarze ręczni Śląska podzielili los koszykarzy i nie wiemy co ich spotka. Siatkówka jest w mieście całkowicie nieobecna, a choć piłka nożna wciąż we Wrocławiu żyje, co to za życie… Zawodnicy trenera Lenczyka za jego kadencji potrafią tylko remisować, wcześniej za Ryszarda Tarasiewicza dostawali z kim popadnie. Arena na Mistrzostwa Europy jest prawie gotowy i po mistrzostwach Europy ma służyć właśnie piłkarzom Śląska. Problem w tym, iż jeśli dolnośląscy gracze dalej będą uderzać piłkę piszczelami, to nasza arena będzie służyła pierwszoligowcom. A to byłby przecież istny skandal. Niedobrze się dzieje z tym wrocławskim sportem, oj niedobrze źle. Formę utrzymują już chyba tylko żużlowcy Betardu, choć i oni od lat nie zdobyli medalu.